o czym piszę?




Mówią, że na każdego człowieka spływa tyle samo, albo nawet mniej błogosławieństw niż życiowych porażek i wad. Kompletny zestaw składa się zarówno z jednego jak i z drugiego, choć - pomimo naszych najlepszych życzeń - szale tej cudownej wagi nie zawsze się sobie równają. 



Nie jestem idealna. Jak ktoś w pierwszym wrażeniu ma wpisaną trzycyfrową wagę, to naprawdę do rangi ideału nawet nie urasta. Lista na tym się nie kończy. Zdolna, ale potwornie leniwa. Zawodowa kłamczucha. Hipokryta, jakich mało. Przez długi okres czasu myślałam, że posiadanie słabości i wad to świetna wymówka na wszystkie problemy tego świata. Przeszło mi jakiś czas temu, kiedy z doświadczeniem przyszła nauka - posiadanie słabości to pretekst do stawania się lepszym każdego dnia.

Nie ma ludzi idealnych. Jeżeli myślicie, że ktoś taki jest, albo, co gorsza, ktoś wam mówi, że taki jest, to idźcie do domu, weźcie zimny prysznic, i podejmijcie swoje przemyślenia raz jeszcze. Nie ma na świecie ludzi, których życie w taki lub inny sposób nie już nie dotknęło, albo nigdy nie dotknie! W końcu każdy z nas, jakkolwiek pogodnym człowiekiem by nie był, nosi z tyłu głowy taką małą szafeczkę, sejf, w którym trzyma to, co go boli. Rodziców-alkoholików. Śmierć ukochanej osoby. Poważny wypadek drogowy.
Wymieniać można by długo. Skala problemów znacząco się różni między skrajnymi jej punktami, ale to nie oznacza, że jeden problem jest nierówny drugiemu. Ponoć każdy  z nas nosi taki krzyż, jaki jest w stanie udźwignąć. 

Wiecie, co to jest lekkość? To taka niezwykła umiejętność, którą odkryłam kiedyś, oglądając łyżwiarstwo figurowe. Komentatorka, mówiąc o jednej z łyżwiarek, zaznaczyła, że ta z niezwykła właśnie lekkością wykonuje kolejne skomplikowane figury na lodzie. Że wygląda to tak, jakby nawet przedszkolak mógł wykonać następujące po sobie piruety i aksle. Choć oczywiście prawda jest miażdżąca, każdy płynny ruch wymaga miesięcy i lat bezustannych ćwiczeń. 

Ta sama prawda nasuwa się, kiedy myślę o ludziach - w końcu każdy niesie swój krzyż, ale nie każdy daje to po sobie poznać. Oto właśnie jest lekkość - zdolność do znoszenia codzienności tak, by wszystkim wokół wydawało się, że jest to dziecinnie proste.

Naprawdę, w dosłownym i niedosłownym znaczeniu jestem niezbyt lekka. Ale zrobiłam już pierwszy krok. Założyłam tego bloga, by móc opisać walkę z własnymi słabościami. Codziennie po trochu. 

O tym właśnie jest ta historia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz